Z historii podkarpackiej gospodarki… Budowa zapory w Solinie

Autor: Marta Sanocka
2016-04-15

Z historii podkarpackiej gospodarki… Budowa zapory w Solinie

 

Koncepcja budowy zapory na Sanie, od początku budziła wiele kontrowersji. Dziś ta niezwykła budowla i powstałe dzięki niej Jezioro Solińskie budzi przede wszystkim zachwyt, jednak kiedy zagłębimy się w jej historię szybko okaże się, że ma ona swoje mroczne zakamarki….

Zaporę w Solinie wybudowano po to, aby chroniła miejscowości położone nad Sanem przed skutkami wielkich powodzi jakie często nawiedzały ten fragment południowo-wschodniej Polski.  Niestety nie ma nic za darmo… Kosztem tej strategicznej, dla ówczesnych władz naszego kraju, inwestycji było zrównanie z ziemią kilku miejscowości.

Plany dotyczące spiętrzenia Sanu powstały już w latach 20. XX w., a w połowie lat 30. XX w. przeprowadzono rozeznanie geologiczne. Komisja złożona z najwybitniejszych specjalistów ze światowej sławy szwajcarskim geologiem na cele wskazała Solinę jako najlepszą lokalizację dla zapory, ze względu na podłoże z odpornego piaskowca. Dalsze prace przerwał wybuch II wojny światowej. W latach 50. powrócono jednak do tej koncepcji.

Podkreślić należy, że najpierw powstała mniejsza zapora w Myczkowcach, kiedy zbiornik był gotowy przystąpiono do budowy drugiej kaskady. Pracę w Solinie rozpoczęto w 1960 roku od przygotowania infrastruktury dla mających tu przybyć 2000 robotników. Na Zabrodziu powstały budynki mieszkalne dla załogi, stołówki oraz wielkie betoniarnie. W oczach zaczęła wówczas znikać góra „Koziniec”, na zboczach, której powstał ogromny kamieniołom, z którego wydobyto 1 200 000 ton kruszywa, które posłużyło do budowy.

Aby zapora mogła powstać konieczne było „oczyszczenie” terenów przeznaczonych pod zalanie. Przystąpiono wówczas do akcji wysiedlania mieszkańców wsi, których tereny miały znaleźć się pod wodą.  Około 3 tys. mieszkańców Soliny, Teleśnicy Sanna, Horodka, Sokola, Chrewtu i dużej części Wołkowyi otrzymało nakaz wyprowadzenia się i zrównania swoich domostw z ziemią do 1964 roku. Wcześniej we wszystkich planowanych do rozbiórki gospodarstwach była specjalna komisja, szacująca majątki wysiedlonych. Jej opinie były podstawą dla wypłacanych później odszkodowań. Trudno sobie wyobrazić co czuli ludzie, którzy całe życie spędzili w tych miejscowościach, z niemałym trudem pobudowali swoje domy, a teraz państwowy nakaz zmusił ich do ich zniszczenia i  opuszczenia. Zburzono nie tylko domy, ale także sklepy, świetlice wiejskie oraz świątynie…  Kościół w Wołkowyji został wysadzony w powietrze wraz z wyposażeniem, a cerkiew rozebrana niepotrzebnie, bo w miejsce gdzie stała, woda ostatecznie nie dotarła. Wysiedleńcy wspominali później, że w czasie rozbiórki jednego z kościołów rozszalała się straszliwa burza. Wielu jej świadków uznało ją za gniew samego Boga.

Na terenach przewidzianych pod zalanie znajdowało się pięć cmentarzy. W Bieszczady, wraz z robotnikami budowlanymi przybyli zatem specjaliści od ekshumacji zwłok, których zadaniem było przeniesienie pochówków poza teren planowanego jeziora i dezynfekcja miejsc po cmentarzach. Jak się później okazało zrobiono to niezbyt dokładnie… Na początku lat 90. przy brzegach zalewu zaczęły pojawiać się pływające drewniane krzyże, deski, trumny, a nawet ludzkie kości… W opracowaniu „Elektrownia wodna Solina – roboty końcowe” z marca 1970 roku znajduje się informacja o ekshumacji  trzech cmentarzy, a nie pięciu… O tym, że nie wszystkie pochówki zostały przeniesione świadczyć mogą także zwyczaje zamieszkujących te tereny Bojków, którzy składali swoich zmarłych w bardzo skromnych, niczym nie ozdobionych grobach, przez co mogły zostać one niezauważone. O tym co dokładnie kryje dno Jeziora Solińskiego pewnie nie dowiemy się już nigdy. Jego wody są bowiem mało przejrzyste, przy dobrej pogodzie widoczność sięga maksymalnie 3 metrów, a zamulenie w niektórych miejscach ma aż 3 metry.

Osiem lat trwała budowa najwyższej tamy w Polsce, która spiętrzyła wody Sanu i Solinki oraz wielu mniejszych potoków je zasilających. Prace ziemne przy fundamentach zapory ukończono w 1964 r. i latem tego samego roku przystąpiono do budowy korpusu tamy. Równolegle powstał budynek elektrowni i wszystkie niezbędne urządzenia. 9 marca 1968 r. przeprowadzono wstępny rozruch turbiny, a 20 lipca 1968 r., oddano zaporę do eksploatacji.

W ten sposób powstał zbiornik wodny o powierzchni 22 km2  głębokości sięgającej nawet 63 m i bardzo skomplikowanej lini brzegowej o łącznej długośći 150 km. Wysokość samej zapory wynosi 82 m, a jej długość to 664 m. Do jej budowy zużyto ok.  820 tys. metrów sześciennych betonu. Elektrownia w Solinie w chwili powstania była jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu na świecie.


Zdjęcia źródło: www.nac.gov.pl. www.fotopolska.eu