Wychodzenie na papierosa – wciąż aktualny temat.

Autor: Katarzyna Półchłopek
2014-11-18

Żaden przepis prawa pracy nie przewiduje specjalnej przerwy na papierosa. Od kilku lat nie ma obowiązku tworzenia palarni. Dodatkowo obowiązuje  tzw. ustawa tytoniowa. Jednocześnie pracownik może dowolnie wykorzystać przerwy przysługujące mu z innych tytułów. Czy więc obowiązujące przepisy działają skutecznie?

Już kilka lat obowiązują przepisy związane z zakazem palenia papierosów w miejscu pracy.  Pracodawcy nie mają obowiązku tworzenia palarni. Muszą zastosować się również do tzw. ustawy tytoniowej (ustawa z 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych; DzU  nr 10, poz. 55). To jej przepisy zabraniają palenia tytoniu w pomieszczeniach zakładu pracy poza miejscami do tego celu wyznaczonymi. Ona również stanowi, że na zarządcy i właścicielu budynku ciążą obowiązki informacyjne dotyczące zakazu palenia, za których niedopełnienie grozi im 2 tys. zł grzywny.

Przepisy ustawy tytoniowej dają też Pracodawcy możliwość egzekwowania od pracowników zakazu palenia papierosów  poprzez zgłoszenia odpowiednim służbom (straż miejska, policja) naruszenia przepisów. Interwencja ww. służb może skutkować nałożeniem dla łamiącego przepis 500 zł grzywny.

A co z e- papierosami?

Pracownik może korzystać z e-papierosa w miejscu pracy, nawet jeśli w zakładzie pracy obowiązuje zakaz palenia tytoniu

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa e-papieros nie jest wyrobem tytoniowym. W konsekwencji, pracownicy, którzy palą e-papierosy nie naruszają zakazu palenia tytoniu w miejscu pracy.

Ogólnie tutaj zgadzam się z zasadami. Dobrze, że jako niepaląca osoba nie muszę już od ładnych paru lat zaciągać się nikotynowym dymkiem.

Średniowieczny reżim!

Jednak rozpętała się kolejna burza… A czy czasem Ci nasi palacze nie pracują mniej od innych? Czy nie mają lepiej (O ironio – mają lepiej??? Chyba wolę pracować w tym czasie niż narazić się na większe prawdopodobieństwo kłopotów zdrowotnych) ponieważ przez swoje zamiłowanie do papierosa robią sobie więcej przerw w pracy. Jakże bezproduktywny jest ten czas - pracownik nie przeznacza go przecież na wytwarzanie PKB, a na szkodliwe działanie – huczą pracodawcy.

Są menadżerowie, którzy uważają, że człowiek jest w stanie pracować osiem godzin jak maszyna. Dodatkowo, oczekuje się od pracownika, że te osiem godzin przepracuje non stop i oczywiście na najwyższym poziomie efektywności. Wielu psychologów biznesu wyraża opinię, że krótka przerwa pozwala jeszcze bardziej efektywnie pracować. Pracownik może dowolnie wykorzystać przerwy przysługujące mu z innych tytułów: 15 minut przerwy należy się pracownikom, których dobowy czas pracy wynosi co najmniej 6 godzin. 5 minut po każdej godzinie może zrobić sobie ten, kto pracuje przy komputerze. A czy jest różnica pomiędzy wyjściem pracownika na papierosa a tym, który nieco dłużej pije kawę. Czy jest różnica między pracownikiem, który, aby „złapać oddech” wychodzi na przysłowiowy dymek , a pracownicą, którą „uspokoi” poprawienie makijażu czy przeczesanie włosów w toalecie.

Podsumowując – nie dajmy się zwariować. Zamiast toczyć bezproduktywną walkę o stworzenie pracownika robota może sensowniej byłoby zająć się kwestią motywacji do pracy oraz takiego ustalenia zadań, by pracownik chciał efektywniej pracować.