Unijni politycy omawiają scenariusze po ewentualnym Brexicie

Autor: Bartosz Chowaniec
2016-06-02

W Brukseli rozpoczęły się przygotowania do potencjalnego wyjścia Anglii z Unii Europejskiej - podał na swej stronie internetowej "Der Spiegel". Ministrowie odpowiedzialni za sprawy zagraniczne sześciu krajów założycieli UE dyskutowali o tym tydzień temu. Na miesiąc przed referendum w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii we Wspólnocie, sondaże są podzielone w przewidywaniu wyników głosowania.

Spotkanie szefów MSZ odbyło się 20 maja w zamku Val-Duchesse niedaleko Brukseli. Tematem dyskusji były konsekwencje ewentualnego Brexitu dla UE. Spotkanie uważane było za wyjątkowo kontrowersyjne, ponieważ nikt nie chce stwarzać wrażenia, że liczy się z możliwością poparcia przez Brytyjczyków wyjścia z UE.

"W rzeczywistości w Brukseli wobec niepewnych wyników sondaży rośnie nerwowość" - pisze "Der Spiegel".

Na negatywny wynik brytyjskiego referendum przygotowuje się też Komisja Europejska.

Także przywódcy państw G7 zadeklarowali, że Brexit mógłby stanowić "poważne zagrożenie" dla światowej gospodarki. "Wyjście Wielkiej Brytanii z UE odwróci trend prowadzący do zwiększenia handlu i inwestycji, a także wpłynie na tworzone przez nie miejsca pracy, będzie także stanowić poważne ryzyko dla wzrostu (gospodarczego)" - podkreślili.

Głosowanie w brytyjskim referendum w sprawie dalszego członkostwa w UE rozpocznie się o godz. 7 (godz. 8 w Polsce) w czwartek 23 czerwca i potrwa do godz. 22 (godz. 23 w Polsce); wówczas w 382 lokalnych centrach w całej Wielkiej Brytanii rozpocznie się liczenie głosów. Oficjalny wynik zostanie ogłoszony w ratuszu miejskim w Manchesterze w piątek, 24 czerwca, rano.

Z sondażu Totaljobs.com wynika, że aż 87 proc. pracujących w Wielkiej Brytanii obywateli innych państw UE jest zaniepokojonych konsekwencjami ewentualnego wyjścia tego kraju ze Wspólnoty. Wśród badanych byli m.in. Polacy.

Zdaniem ekspertów, wśród kluczowych czynników, które zadecydują o ostatecznym wyniku referendum, będą m.in. wydarzenia na terenie kraju w tygodniach bezpośrednio poprzedzających referendum, zdolność do poparcia swych argumentów analizami eksperckimi, a także frekwencja wśród najmłodszych wyborców, którzy są w przeważającej większości zwolennikami UE, lecz rzadziej chodzą na wybory. Z kolei interwencje liderów innych państw, w tym m.in. prezydenta USA Baracka Obamy, nie odegrają większej roli.

49 proc. ankietowanych jako główne źródło niepokoju w związku z możliwym Brexitem wskazywało niepewność zatrudnienia. Co trzeci ankietowany wskazywał na wpływ na swoje życie osobiste i obawy przed nowymi procedurami administracyjnymi, np. wprowadzeniem wiz lub pozwoleń na pracę. Jednocześnie aż 76 proc. badanych jest zdecydowanych pozostać w Wielkiej Brytanii, nawet jeśli ta wyjdzie z UE - ten odsetek jest jeszcze wyższy wśród Polaków, z których aż 79 proc. niezależnie od wyniku głosowania nie planuje powrotu do kraju.

Źródło: www.biznes.pl