PODKARPACKIE NA WAKACJE! Zamek Sobień

2016-07-19

PODKARPACKIE NA WAKACJE! Zamek Sobień

Jadąc w Bieszczady, warto nieco zboczyć z drogi i odwiedzić to niezwykłe miejsce. Wystarczy w Sanoku skręcić na Przemyśl, minąć Olchowce, Bykowce i w Załużu skręcić w prawo na Lesko. Ruiny średniowiecznego zamku i rezerwat utworzony na górze Sobień znajdują się po prawej stronie drogi.

Zamek Sobień powstał na przełomie XIII i XIV wieku. Najprawdopodobniej nie była to jednak pierwsza warownia w tym pięknym i niedostępnym miejscu. Świadczą o tym ślady osadnictwa z XII wieku odkryte podczas badań archeologicznych. Nic dziwnego, ponieważ szczyt góry Sobień był doskonałym miejscem do obserwacji doliny Sanu i szlaku handlowego wiodącego tędy z Węgier, do Krakowa i na Ruś.

Pod koniec XIV wieku Władysław Jagiełło nadał zamek zasłużonemu rodowi Kmitów, który władał wieloma okolicznymi miejscowościami. Od tej pory zaczyna się historia świetności zamku. Mało znanym faktem jest, że w 1417 roku Piotr Kmita, ówczesny właściciel warowni, gościł u siebie Władysława Jagiełłę, który poślubił wtedy Elżbietę Granowską w kościele w Sanoku, a na Zamku Sobień wyprawiono wesele.

Dzięki badaniom archeologicznym wiemy dziś, mniej więcej jak wyglądał zamek w czasach swojej świetności. Kmitowie przebudowali go, nadając mu kształt nieregularnego czworoboku, dostosowanego do ukształtowania wzgórza. Najwyższy punkt wzniesienia zajął zamek wysoki, do którego można było wejść przez basztę.  Wiadomo także, że mimo surowych warunków warowni jej właściciele dbali o jej wystrój. Komnaty ogrzewane były piecami z ozdobnych kafli, używano także szklanej zastawy. Całość założenia otoczona była wałami, a możliwe, że również palisadą.

Dziś nie sposób określić, ilu ludzi strzegło zamku. Można jedynie przypuszczać, że bogaty ród Kmitów mógł utrzymywać zbrojnych, którzy bronili posiadłości w razie zagrożenia. W czasach pokoju natomiast było to zadaniem służby. Niewiele wiadomo o potyczkach stoczonych na wzgórzu, jednak o tym, że jednak rozegrały się tu bitwy, świadczą znalezione w tym miejscu zabytki militarne.

Przyjmuje się, że Zamek Sobień został zniszczony w 1474 roku przez Węgrów. Niektórzy historycy uznają jednak za wątpliwe, żeby Węgrzy dotarli aż tak daleko. Przypuszcza się raczej, że moda rezydencjonalna zmieniła się, a trudne warunki surowego wzgórza skutecznie utrudniały rozbudowę zamku, jego właściciele przenieśli się  zatem do Leska. Przez jakiś czas potem jeszcze opiekowano się zamczyskiem, później jednak popadło w ruinę, stając się schronieniem dla zbójników bieszczadzkich.

Jak każdy zamek i ten ma swoje duchy, które nocami pojawiają się na opuszczonych murach. Zobaczyć tu można Białą i Czarną Damę, które ponoć straszą po kolei żeby nie wchodzić sobie w drogę. Podobno Białą Damę można spotkać między 21.00, a 23.45, Czarna natomiast widywana jest między 23.30 a 1.10.

Biała Dama to Margarita, żona kasztelana Kmity. Dziewczyna pochodząca z Węgier, wbrew swoje woli została wydana przez swojego ojca za starszego od siebie kasztelana. Serce Margarity należało do Andreasa, który pozostał w ojczyźnie. Mimo licznych prób, które podejmował kasztelan, aby podbić jej serce, organizując dla niej bale i uczty nie, posiadł jej miłości. Wciąż tęskniła za swym ukochanym. Pewnego dnia napisała do niego list, przyzywając go do siebie. Pod nieobecność kasztelana spędzili ze sobą upojny tydzień, planując wspólną ucieczkę. Być może historia miałaby szczęśliwy koniec, gdyby nie doniesiono kasztelanowi o zdradzie małżonki. Powziął on straszną zemstę. Kazał zamurować Margaritę żywcem w piwnicach zamku. Andreas dowiedziawszy się o tym, zebrał zbójników i ruszył z pomocą ukochanej. Kasztelan chcąc zadać mu ból w samo serce, nakazał wysadzić piwnice, w której uwięziona była Margarita grzebiąc ją pod gruzami. Zrozpaczony Andreas odjechał w nieznane i słuch po nim zaginął. Od tej pory na murach zamku pojawia się Biała Dama, bezskutecznie wołając ukochanego.

Czarna Dama to natomiast duch Anny Kmity, żony Jana, która miała zginąć podczas najazdu węgierskiego. Napastnicy, widząc że szturmem nie zdobędą warowni, zrobili podkop i wysadzili mury w powietrze. Całe wzgórze znalazło się w ogniu. Anna, widząc ogromny pożar i nie mając nadziei na ratunek, przyodziała czarny strój i czekała na śmierć. Kiedy Jan Kmita wrócił na zamek i w zgliszczach znalazł biżuterię żony, w rozpaczy przysiągł jej wierność do ostatnich swoich dni. Ślubu dotrzymał. Po śmierci Jana duch Anny zaczął pojawiać się zawsze wtedy, gdy miało stać się coś złego. Czarna Dama zawsze zwiastuje nieszczęście.

 

Zdjęcia źródło: www.fotopolska.eu