Kościół pw. Wszystkich Świętych w Bliznem

Autor: Grzegorz Kubal
2015-03-13

Kościół pw. Wszystkich Świętych w Bliznem to jeden z kilku najbardziej „docenionych” zabytków na terenie województwa podkarpackiego – od lipca 2003 r. znajduje się bowiem na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. W uzasadnieniu wpisu stwierdzono, że świątynia stanowi ważkie świadectwo tradycji budownictwa sakralnego, związanej ściśle z kultowymi i liturgicznymi funkcjami wznoszonych budowli. W wypadku tego kościoła związek ten jest wyjątkowo silny - zbudowany został z fundacji i pod nadzorem biskupów, przez kolejne zaś wieki służył biskupim poddanym.

Pierwsza wzmianka o świątyni pochodzi z 1470 r., ściślej dotyczy ona nie tyle kościoła co parafii – odnotowano mianowicie, że ówczesny pleban Mikołaj wygrał wieloletni proces o dziesięciny. Płynie stąd wniosek, że parafia musiała istnieć owe „wiele lat” wcześniej, skoro mogła rozpocząć ów spór. Dalej, że istniał kościół, skoro istniała parafia. Tudzież, że ksiądz Mikołaj musiał być człowiekiem energicznym i odważnym, skoro wdał się w proces z potężnym rodem Kamienieckich.

Kościół powstał zatem około połowy XV stulecia. Inicjatorem i fundatorem budowy było oczywiście biskupstwo przemyskie. Wzniesiono go w konstrukcji zrębowej, na kamiennym podmurowaniu; plan zabytku składa się z węższego prezbiterium, zamkniętego trójbocznie oraz szerszej, kwadratowej niemalże nawy, krytych – co ma najważniejsze znaczenie – wspólnym, dwuspadowym dachem o jednej kalenicy. Zastosowano tu charakterystyczną dla najstarszych i najcenniejszych realizacji konstrukcję więźby dachowej, uzyskując z jednej strony niezwykłą trwałość techniczną, z drugiej strzelistą sylwetkę. Konstrukcję zwaną coraz powszechniej acz mało poetycko: „więźbowo – zaskrzynieniową”.

Pierwotna świątynia nie posiadała wieży i pozbawiona była szalunku. Pierwsza wzmianka o obecnej wieży – dzwonnicy pochodzi z 1646 r., jej wzniesienie połączone było z przekształceniami także we wnętrzu. Składa się ona z trzech łatwo zauważalnych kondygnacji, charakterystyczne są pochylone ściany oraz nadwieszona izbica, sugerująca pełnienie także funkcji obronnych. W 1811 r. przeprowadzono kompletny remont, który nadał świątyni jej dzisiejszy kształt. Zręby ścian pokryło poszycie gontowe, powiększona została dostawiona od północy zakrystia a od południa powstała kruchta.

Jakkolwiek zachowanie gotyckich cech konstrukcyjnych legło u podstaw uznania kościoła p.w. Wszystkich Świętych za unikat w skali europejskiej, to jednak decyzji tej nie przesądziło. Rozstrzygnęła wartość ocalałej polichromii.

Najstarsze elementy dekoracji malarskiej świątyni to krzyże konsekracyjne (tzw. zacheuszki), pochodzące jeszcze z XV stulecia. Nową, obejmującą zapewne całą powierzchnię ścian, polichromię wykonano w wieku XVI – dominowały sceny figuralne, przedzielane ułożonymi w pasy ornamentami. Do dziś zachował się cykl Męki Pańskiej na północnej ścianie prezbiterium, cykl maryjny na południowej, oraz słynna już scena Sądu Ostatecznego na północnej ścianie nawy. Słynna, bo często reprodukowana - może ze względu na silne oddziaływanie na wyobraźnię, a może ze względu na rozmiary. Na ścianie tęczowej wreszcie zapoznać się można z przedstawieniami Czterech Ewangelistów, Hioba oraz – ku przestrodze – sceny niechlubnej śmierci Judasza. Elementem tej warstwy malarskiej są też kasetony wykonane na stropie prezbiterium.

Polichromia  szesnastowieczna – dziś zachowana we fragmentach – budziła podziw kilku pokoleń aż do ugruntowania się smaku barokowego, dla którego okazała się niemodną. Ściany kościoła przyozdobiono więc nową dekoracją malarską - wykonaną w 1649 r. Większość scen ufundowali miejscowi chłopi, zamożniejsi oczywiście. Nad obrazami umieszczono nawet ich imiona i nazwiska, w czym można widzieć dążenie do zaakcentowania swojej pozycji. Ale na pewno nie wobec innych mieszkańców osady – w przytłaczającej masie byli oni wszak niepiśmienni...

Maciej Skarbek wraz z żoną Dorotą ufundowali najliczniejsze przedstawienia – zachowane nad zaskrzynieniami (od południa czyli z prawej strony) – św. Zofii z córkami, cud św. Walentego oraz sceny męczeństwa św. Bartłomieja i św. Szymona. Pod chórem zachowały się z kolei wyobrażenia męczeństwa innych świętych – św. Piotra, św. Pawła i św. Jakuba. Ze stropu i parapetu chóru spoglądają wreszcie czterej Ewangeliści oraz dwaj Ojcowie Kościoła.

Kolejna warstwa dekoracji malarskiej wykonana została ok. 1700 r., naśladuje modne i cenione wówczas materiałowe (w tańszej wersji papierowe) obicie ścian, zwane z włoska kołtryną. Blizneńska „tapeta”, wypełniona stylizowanymi kwiatami, przetrwała na południowej ścianie prezbiterium, zachowała się też w zakrystii.

Po kolejnych dekadach wystrój malarski świątyni coraz mniej przystawał do obowiązujących gustów, preferujących zdobienie wnętrz kościelnych obrazami sztalugowymi. Wieszano je więc coraz gęściej, zasłaniając polichromię, aż w końcu XIX malowidła zostały zamalowane szarą farbą, na której wykonane zostały jedynie ornamenty pasujące do zawieszonych na ścianach obrazów. Zabieg ten powtórzono w 1926 r., w okresie kiedy drewniany zabytek znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie…

Parafianie ulegli bowiem modzie na murowane świątynie i zdecydowali się na zastąpienie starego kościoła nowym. Plany takie stały się realne bezpośrednio przed II wojną światową i tylko kataklizm wojenny stanął na przeszkodzie ich realizacji.

Po zakończeniu działań wojennych przystąpiono do gromadzenia materiałów na budowę oraz uzyskania stosownych pozwoleń od nowej, ludowej władzy. Tu okazało się jednak, że jest ona mało przychylna inwestycji, bynajmniej nie z troski o drewniany zabytek.

Na szczęście w końcu lat 50. XX w. pojawiły się pierwsze głosy, wskazujące na walory artystyczne i zabytkowe blizneńskiej świątyni, wykraczającej znacznie ponad „powiatową średnią”. Po wnikliwych badaniach, wspartych przez nowego proboszcza – ks. Stanisława Siutę, w 1964 r. przystąpiono do gruntownej konserwacji kościoła, czego zasługę należy przypisać przede wszystkim jego osobie.

W pierwszym etapie prac – „konstrukcyjnym” - wymieniono podwaliny, wzmocniono zrąb ścian lisicami i zakonserwowano więźbę dachową i szkielet dzwonnicy, w kolejnym miała miejsce renowacja wnętrza, w tym przede wszystkim samej polichromii. Prace przy odnowie dekoracji malarskiej, prowadzone pod kierunkiem Teresy Żukowskiej Mastalerz z krakowskiej ASP, trwały cztery lata i połączone były z kolejnymi odkryciami, bowiem nie do końca uświadamiano sobie bogactwo, które opisane zostało wyżej. Prace komplikował fakt istnienia kilku warstw polichromii, wzajemnie się pokrywających…

Zapadła decyzja o odsłonięciu najciekawszych elementów ze wszystkich warstw na całej powierzchni ścian kościoła. Czy słuszna, niech każdy sam rozstrzygnie zwiedzając kościół, z całą pewnością spektakularna w skali całego kraju. Na pewno też imponujący efekt prac wydatnie przyczynił się do decyzji Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Obok polichromii do najcenniejszych elementów wyposażenia wnętrza należą ołtarze. Główny pochodzi sprzed 1720 r., a imponuje przede wszystkim monumentalnością założenia. W polu środkowym, ujętym parą kręconych kolumn, znajduje się starszy kilkadziesiąt lat acz także ogromny, obraz Adoracji Matki Boskiej przez Wszystkich Świętych. Tematyka nawiązuje oczywiście do wezwania kościoła, a jego cechy skłaniają znawców do przypisywania autorstwa warsztatowi związanemu z Tomaszem Dolabellą, artystą rodem z Wenecji, zmarłym w 1650 r.

Określenie powstania obrazu „w kręgu Tomasza Dolabelli” odzwierciedla sposób pracy twórcy, który posiadając status nadwornego malarza króla Zygmunta III Wazy a później i Władysława IV, nie potrafił zarazem odmawiać wielu innym zleceniodawcom. W konsekwencji zatrudniał licznych współpracowników, przekazując im znaczną część a niejednokrotnie i całość wykonania zamówionego dzieła, sobie rezerwując – różnie zresztą sprawowany – nadzór.

Pierwotnie jądrem kościoła w Bliznem był gotycki tryptyk, zastąpiony w 1646 r. przez bardziej odpowiadający artystycznej wrażliwości owych czasów manierystyczny i architektoniczny ołtarz. Zapewne do tego właśnie ołtarza zamówione zostało (przez biskupów przemyskich oczywiście) dzieło przypisywane warsztatowi Dolabelli. W tym zresztą czasie wykonywał tenże warsztat dekorację malarską, stanowiącą dziś ozdobę krośnieńskiej fary.

I ten jednak ołtarz podzielił los poprzednika i opuścił kościół Wszystkich Świętych ustępując ok. 1720 r. miejsca bardziej nowoczesnemu. Szczęśliwie ocalał i dziś zdobi kościół w Humniskach. W Bliznem pozostał pochodzący z niego obraz oraz współczesne mu ołtarze boczne, także datowane na 1646 r., przekształcone w duchu rokokowym pod koniec XVIII w. poprzez dodanie nowych zwieńczeń i silnie zornamentyzowanych obramień. W jednym króluje św. Franciszek a w drugim królowała Madonna. Szczególnie cenna – tak z punktu widzenia historii, jak i wiary.

Jest bowiem owa rzeźba Madonny, umieszczona obecnie w nowym kościele, zabytkiem późnogotyckim, datowanym na I ćwierć XVI w. Jak wykazały drobiazgowe badania, figura jest pozostałością nastawy ołtarzowej – wspomnianego gotyckiego tryptyku, który królował w kościele przed epoką baroku. Postała z inspiracji (na wzór?) ryciny Albrechta Dürera, a dłuto jej twórcy znamionuje precyzja, skłaniająca badaczy do przypisywania mu przynależności do elitarnej grupy małopolskich snycerzy, kontynuujących sztukę Wita Stwosza.

Cokolwiek nie działo się z rzeźbą Madonny po usunięciu z kościoła gotyckiego tryptyku, musiała uchodzić za niezwykłą, skoro trafiła do bocznego ołtarza jeszcze przed 1745 r., stając się przedmiotem wzmożonego kultu jako Madonna Pełna Łaski. I ona jednakże w trudnych dla kościoła czasach zaginęła, odnaleziono ją przypadkiem, w jednej z przydrożnych kaplic i dopiero po tej tułaczce powróciła na dawne miejsce a stąd do głównego ołtarza nowej świątyni.

W zabytkowym kościele znajdziemy także liczne, inne gotyckie reminiscencje.

Tęcza zamknięta jest ostrołukowo, zgodnie z kanonem późnogotyckim. Na belce tęczowej znajduje się Grupa Ukrzyżowania, barokowa, wykonana najpewniej współcześnie z ołtarzami bocznymi, tj. ok. 1646 r.

W prezbiterium okna zamknięte są charakterystycznym łukiem w ośli grzbiet, podobnie jak portal ujmujący wejście z prezbiterium do zakrystii. Wygląd pozostałych okien (oczywiście brak ich po stronie północnej) i drzwi jest skutkiem późniejszych przekształceń, niemniej jednak i one kuszą oko bogatą ornamentyką i wprawiają w zadumę doskonałą harmonią wykonania. Także pod względem technologicznym – zewnętrze obramienia okien nigdy w dziejach kościoła nie wymagały wymiany…

Z cennych elementów wyposażenia wymienić jeszcze trzeba późnorenesansową ambonę z 1604 r., posiadającą ośmioboczny korpus i pokrytą finezyjną malarską ornamentyką oraz drewnianą chrzcielnicę, wykonaną przed 1720 r., z czaszą podtrzymywaną przez anioła, nie mniejszego od przeciętnego parafianina. Często spotykane określenie figury „anioła naturalnej wielkości” jest chyba nieco zbyt eufemistyczne. Dość trudno bowiem określić naturalną wielkość anioła…

Kolejnym wyjątkowym zjawiskiem – trzecią przyczyną światowego sukcesu – jest zachowanie w Bliznem nie tylko samego kościoła, ale i całego zespołu zabudowań plebańskich. Nie dość, że pozostaje on w świetnej kondycji, dzięki precyzyjnej konserwacji, to nadal pełni swoje funkcje!

W jego skład wchodzą: murowana nowa plebania oraz drewniane: stara plebania (obecnie wikarówka), pochodząca z 1699 r., częściowo przebudowana, lamus plebański, wzniesiony ok. połowy XIX w., dawna szkoła parafialna (organistówka) z 1866 r. oraz współczesna jej stodoła. Zespół uzupełnia pozostający w pewnym oddaleniu (ok. 200 m) dawny szpital – czyli przytułek dla ubogich parafian z I poł. XIX w. Całość, podobnie jak i sam kościół, pozostaje w stanie kwitnącym, co doceniono nawet w trudnym 1980 r., honorując ks. Siutę tytułem najlepszego użytkownika obiektu zabytkowego. Niestety, kilka miesięcy później zmarł, pozostawiając kolejnym pokoleniom dzieło swego życia – docenione najbardziej w 2003 r.

Nie sposób nie wspomnieć i o jego godnym następcy. Ks. Stanisław Wawrzkowicz nie tylko utrzymał standardy określone przez poprzednika, konserwując ołtarze i chrzcielnicę, ale i bez najmniejszego uszczerbku dla zabytku przeprowadził od tak dawna planowaną budowę, nowej, okazałej świątyni.

Grzegorz Kubal 
Fotografie: Kroton, Joanna Pyka, Adam Kliczek CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons