Ignacy Łukasiewicz – twórca światowego przemysły naftowego. Dlaczego nie zgromadził fortuny?

2016-06-27

Z historii podkarpackiej gospodarki… Ignacy Łukasiewicz – twórca światowego przemysły naftowego. Dlaczego nie zgromadził fortuny?

 

Urodził się 8 marca 1822 roku w Zadusznikach. Piątemu dziecku Apolonii i Józefa Łukaszewiczów nie wróżono świetlanej przyszłości. Ojciec Ignacego walczył w Powstaniu Kościuszkowskim. Po jego klęsce w obawie przed prześladowaniami, przeniósł się w raz z rodziną z Płockiego do Galicji, biorąc w dzierżawę wieś Zaduszniki. Łukaszewiczowie, mimo że pochodzili ze stanu szlacheckiego żyli skromnie w niewielkim drewnianym dworku, wychowując swoje dzieci w duchu patriotyzmu. W 1830 roku rodzina decyduje się na przeprowadzkę do Rzeszowa. Miało to najprawdopodobniej związek z chorobą Józefa. Nie bez znaczenia był również fakt, iż Ignacy i jego brat Franciszek w Rzeszowie łatwiej mogli się kształcić.

 

Dokładnie 180 lat temu Ignacy Łukasiewicz rozpoczął praktykę w Łańcuckiej aptece

Ignacy rozpoczął naukę w gimnazjum w wieku 10 lat, był wzorowym uczniem. Po czterech latach nauki przerwał jednak naukę, nie do końca znane są dziś tego przyczyny. Wiadomo jednak, że po zakończeniu nauki, dokładnie 27 czerwca 1836 roku rozpoczął praktykę w łańcuckiej aptece. Był dobrym praktykantem, po czterech latach pracy przystąpił do egzaminu zawodowego, który ukończył z sukcesem. Dzięki temu został pomocnikiem aptekarza, po kolejnym roku pracy w Łańcucie Ignacy zdecydował się na wyjazd do Rzeszowa. Praca w większej aptece dawała mu większą możliwość dalszego kształcenia. Na decyzję o przeprowadzce z pewnością miała także wpływ choroba matki.

 

Mieszkając i pracując w Rzeszowie Łukaszewicz zaangażował się w działalność spiskową. Przygotowania do postania skończyły się jednak fiaskiem, a on spędził niemal dwa lata w lwowskim więzieniu. Po wyjściu na wolność zamieszkał u swojego brata Franciszka, urzędnika w lwowskim magistracie. Przeszłość spiskowca jeszcze długo nie da mu jednak o sobie zapomnieć, wkrótce jednak udało mu się podjąć pracę w lwowskiej aptece „Pod Złotą Gwiazdą”. Była to najlepsza we Lwowie apteka o rozbudowanym zapleczu laboratoryjnym, pozwalająca nie tylko na produkcję leków, ale także na przeprowadzanie analiz dla przemysłu. Dzięki poręczeniu swojego pracodawcy Łukasiewicz otrzymał zezwolenie na rozpoczęcie studiów farmaceutycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie wysychał trzech semestrów. Ostatni semestr spędził natomiast na uniwersytecie wiedeńskim gdzie otrzymał tytuł magistra farmacji.

 

Pierwsza na świecie lampa naftowa

Po ukończeniu studiów wrócił do apteki „Pod Złotą Gwiazdą” gdzie na zlecenie właściciela Piotra Mikolascha rozpoczął badania nad wykorzystaniem substancji zwanej olejem skalnym. Jedna z anegdot mówi, o tym że pewnego dnia do apteki we Lwowie, w której pracował wówczas Łukasiewicz, przyszedł karczmarz z baryłką ropy i propozycją przepędzenia jej na… wódkę! Kiedy usłyszał, że jest to niemożliwe zostawił ja więc na ladzie i wyszedł. Łukasiewicz wraz z Zehem, swoim kolegą z pracy, rozpoczął eksperymenty z czarną cieczą i wkrótce odkrył, że jej destylat doskonale nadaje się do oświetlenia pomieszczeń, potrzebna jest jednak do tego specjalna lampa, którą skonstruował. Pierwszy raz została użyta publicznie 31 lipca 1853 roku podczas pilnej nocnej operacji w Lwowskim szpitalu. Dzięki możliwości oświetlenia stołu operacyjnego w nocy pacjent został uratowany. Wkrótce potem Łukasiewicz zdecydował się na samodzielną pracę. W związku z tym objął w dzierżawę aptekę w Gorlicach.

Pierwsza na świecie naftowa latarnia uliczna

Na decyzję o przeprowadzce do Gorlic oprócz możliwości wydzierżawienia apteki miała także wpływ bliskość terenów roponośnych. Tu Łukasiewicz prowadził bowiem dalsze prace nad swoją lampą. Dążył do tego, aby stała się ona tania w produkcji i przez to dostępna dla wszystkich, również dla najbiedniejszych. O tym, że nie był obojętny na losy innych świadczy fakt, iż kiedy w Gorlicach wybuchła epidemia cholery, ponownie założył fartuch aptekarski pozostawiając swoje badania i z oddaniem leczył wszystkich mieszkańców bez względu na zasobność ich portfela. Ważnym wydarzeniem w historii Gorlic jest także montaż ulicznej lampy naftowej, konstrukcji Łukasiewicza mającej oświetlać kapliczkę Chrystusa Frasobliwego. Miało to miejsce w 1854 roku. Gorlice mogą się odtąd chwalić posiadaniem pierwszej na świecie ulicznej lampy naftowej.

 

Pierwsza na świecie kopalnia ropy naftowej

Wieści o pracach Łukasiewicza nad olejem skalnym dotarły i do Krosna. Tytus Trzecieski, który na swoich ziemiach obserwował wiele naturalnych wycieków ropy odwiedził Lukasiewicza w Gorlicach przywożąc ze sobą próbki ropy. Łukasiewicz miał wówczas powiedzieć: „Przywozi pan miliony”. Tak rozpoczęła się długoletnia przyjaźń i współpraca, która wkrótce zaowocowała powstaniem pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej w Bóbrce. Początki wydobycia nie były łatwe, ale w niedługim czasie surowca było tyle, że konieczna była budowa destylarni, która powstała w Ulaszowicach koło Jasła. Od tej pory sprawy potoczyły się błyskawicznie, kopalnia i rafineria przynosiły coraz większe dochody, a w całym regionie zapanowała „gorączka naftowa”.

Co stało się z fortuną Łukasiewicza?

Ideą, która przyświecała Ignacemu Łukasiewiczowi było to, aby obecność ropy naftowej w Galicji i jej wykorzystanie wpłynęło na poprawę warunków życia wszystkich jej mieszkańców, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Nie zgromadził milionów, ponieważ niejednokrotnie z własnych pieniędzy budował mosty i drogi. Bardzo troszczył się także o edukację wiejskich dzieci, dlatego budował szkoły w miejscowościach gdzie powstawały kopalnie i sam opłacał nauczycieli. Uważał, że bogactwo jest wielką odpowiedzialnością za innych.

Był dobrym pracodawcą, który przede wszystkim godziwie wynagradzał robotników. Starał się zminimalizować ryzyko wypadków, o które podczas pracy w kopalni nie  było trudno. W związku z tym wprowadził m.in.: bezwzględny zakaz picia alkoholu podczas pracy. Założył także dla swoich pracowników Kasę Bracką, która była odpowiednikiem dzisiejszego ZUS-u, tyle że znacznie lepiej gospodarującym zgromadzonymi środkami. W zamian za 3% pensji robotnicy mogli korzystać z bezpłatnego leczenia i  lekarstw, a także wypłacane im były zasiłki chorobowe oraz dożywotnie renty w przypadku inwalidztwa. Dzięki temu niezdolność do pracy nie skazywała pracownika i jego rodziny na biedę i niejednokrotnie głód. Pomagał także chłopcom z ubogich rodzin w zdobywaniu wykształcenia. Mało kto wie, że w zamian za zasługi na gruncie pomocy społecznej w 1873 r. otrzymał od papieża Piusa IX, tytuł Szambelana Papieskiego oraz Order Św. Grzegorza.

 

W dzisiejszym świecie nie do pomyślenia jest fakt, że Łukasiewicz dzielił się z innymi swoją wiedzą bezinteresownie… Nie tylko doradzał okolicznym przedsiębiorcom kiedy budowali swoje rafinerie, ale także podzielił się swoją wiedzą i osiągnięciami technologicznymi z Amerykanami, którzy przybyli do Bóbrki oferując mu wysokie honorarium w zamian za możliwość podpatrzenia procesu wydobycia i rafinacji ropy. Łukasiewicz pokazał im kopalnię i opowiedział o jej działaniu, ale honorarium nie przyjął.

 

Niewątpliwie Łukasiwewicz był wielkim człowiekiem, szkoda, że tak mało znanym na świecie. Nie zabiegał jednak o sławę i pieniądze dla siebie, zamiast na salonach spędzał czas osobiście nadzorując pracę kopalni, dbając bardziej niż o popularność i majątek, o los drugiego człowieka.