Idealna drzemka w sieci – zasady prawidłowego leniuchowania

Autor: Katarzyna Półchłopek
2014-12-08

Nie bój się być off-line!

Prowadzone analizy informują nas o tym, że bez dostępu do sieci jesteśmy w stanie wytrzymać zaledwie kilka godzin (bez wody tydzień). Przyzwyczailiśmy się, że jesteśmy ciągle on-line, dostępni bez przerwy. W każdym momencie możemy przeczytać pocztę, sprawdzić co wydarzyło się na świecie, a także dotrzeć do każdej pożądanej informacji.
I choć czasem chcemy się zatrzymać, to jednak boimy się zwolnić. Myśl o tym, że ominie nas przeczytanie tej sterty śmieciowych informacji, jest straszniejsza od pozwolenia sobie na chwilę spokoju.

Jeśli nie pędzisz – jesteś dziwny.

Przyzwyczailiśmy się do życia w pędzie oraz do 100 % wydajności i produktywności, do tego stopnia, że trudno nam nagle zwolnić. Funkcjonujemy w „szybkim świecie”, w którym nie bardzo możemy pozwolić sobie na spowolnienie. Jesteśmy zmuszeni do tego, aby wytrzymać to tempo. Z ekonomicznego punktu widzenia, nie możemy pozwolić sobie na zwolnienie prędkości życia.

W takiej perspektywie ciężko zatem mówić o spokoju czy skupieniu, bowiem zagonienie stało się normą. Jeśli nie pędzisz to marnujesz życie! Ba… jesteś leniem!

Leniuchowanie to przywilej.

Tymczasem, jak pisze Ulrich Schnabel, autor książki „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia”, nicnierobienie to są te godziny, kiedy zamiast gonić za pieniędzmi, karierą czy sukcesem, staramy się dotrzeć do samych siebie. I nie sprowadza się to wyłącznie do bezczynności. Leniuchujemy w czasie inspirujących rozmów, grania w planszówki, muzykowania, pichcenia czy spacerowania. W tych momentach, które mają wartość same w sobie i nie poddają się nowoczesnej logice oceniania, nie są nastawione na zysk.

Jednak w pędzącym świecie, trudno bez poczucia winy powiedzieć sobie dość. Tu sprawdzi się polityka małych kroków: najpierw zrezygnować z batoników czekoladowych podjadanych między posiłkami, a skrzynkę poczty elektronicznej zamknąć przynajmniej na godzinę. To już jest coś! Twórcze pomysły mają to do siebie, że objawiają się zwykle wtedy, gdy nie staramy się ich na siłę przywołać, czyli na przykład w czasie leniuchowania – drzemki, medytowania, spaceru, pod prysznicem.

Drzemka

Sara Mednick, badaczka snu, w „Manifeście na rzecz drzemki”, wymienia korzyści z niej płynące. Po pierwsze, drzemka zwiększa uwagę aż o sto procent, wzmacnia motoryczną koordynację i dokładność, co jest tak samo ważne dla chirurgów, jak też mechaników czy sprzedawców; poprawia zdolności percepcyjne i decyzyjne. Po drugie, korzystnie wpływa na wygląd i zdrowie, zmniejszając ryzyko ataku serca czy wylewu spowodowanego przemęczeniem. Drzemka pomaga także w zrzuceniu wagi, ponieważ ludzie wyspani rzadziej odczuwają apetyt na słodycze i tłuste jedzenie, polepsza ogólny nastrój, gdyż w czasie snu wydziela się serotonina. Po trzecie, poprawia sprawność pamięci i kreatywność. A po czwarte, z czym trudno polemizować, korzystnie wpływa na życie seksualne! Autorka zachęca do opracowania dla siebie kształtu idealnej drzemki (formuła zoptymalizowanej drzemki), który będzie dostosowany do naszego wewnętrznego rytmu.

Źródło:

Coaching 4/2014

http://coaching.focus.pl/

http://sensus.pl/